15 maja 2025, czwartek
W
Krakowie tak zimno, że na Kleparzu pojawili się sprzedawcy zniczy, uznając że
lud Krakowa może być na tyle zdezorientowanym, że weźmie połowę maja za koniec
października.
*
* *
Adolf
Nowaczyński zauważył ongiś, że po śmierci Stanisława Wyspiańskiego Kraków
należało zamknąć na klucz. Koniec. Fin. Spełnił swą rolę, nic więcej z
tego już nie będzie. Przypomniałem sobie wczoraj tę historię, gdy zderzyłem się
w Decafencji z podwyżką cen za piwo – pierwszą od niepamiętnych czasów.
*
* *
Przesadzam?
Może. Ale już Kępiński pisał, że naszą narodową cechą jest histeria, która
wynika głównie z niedostatku świadomości. Z moją świadomością jest wszystko w
porządku – Pilsner kosztował 14 złotych, a teraz kosztuje złotych 16. Tym więcej
przeto mam prawo być rozhisteryzowanym.
*
* *
Mogę
tu (nie muszę, ale chcę, a co!) zacytować teraz Piotra Skrzyneckiego: „Nocne
bary łączą się z alkoholem. Niestety, bardzo, bardzo, lubię alkohol. Dlaczego
ja lubię alkohol? Alkohol ułatwia rozmowy, rozluźnia. Ludziom nieśmiałym, do
nich należę, pozwala się wypowiadać nawet na takie tematy, jak papież,
polityka, Wałęsa, cały świat”.
*
* *
Skoro o Wałęsie mowa. W 1988 roku spotkał się Pan Lech w Paryżu z Giedroyciem. Na
początku rozmowy rzucił: „A to Pan. Czytaliśmy, czytaliśmy” (w sensie: forma pluralis
maiestatis, Wałęsa czytał „Kulturę” i książki wydawane przez Instytut
Literacki), po czym wydobył z siebie tak nam wszystkim znany, acz wtedy
Giedroyciowi nie, charakterystyczny Wałęsowy bełkot. Po wszystkim zapytano
Giedroycia o wrażenia ze spotkania z Przewodniczącym. Redaktor, z nieodłącznym
papierosem, rzucił krótkie: „Pajac”.
*
* *
Adam
Michnik o Lechu Wałęsie, według dokumentów SB, 11 września 1980: „On jest głupi
jak but. Jak but z lewej nogi”.
*
* *
Czytam
akurat rozmowy Torańskiej z Giedroyciem i Zofią Hertzową i rzecz jasna Michnik
i Wałęsa się tam pojawiają. Swoją drogą Giedroyc był przekonany, że Michnik po
jego śmierci chciałby zagarnąć „Kulturę” dla siebie. Przewidział to Redaktor
zawczasu i sprawę udaremnił. Ale ja o czym innym. Mianowicie Giedroyc w
rzeczonym wywiadzie powiada – mowa o połowie lat 80. – że środowisko Michnika
jest zamkniętą mafią, której spoiwem są specyficzne więzi towarzyskie,
wynikające głównie z żydowskiego pochodzenia, bycia dziećmi prominentów reżymu
i komunistycznego wychowania. Ciekawe, co?
*
* *
I
dziwić się, że dzisiaj z Giedroycia bierze się wyłącznie hasło – zwykle kompletnie
skarykaturowane – ULB i polityki wschodniej, bez zresztą większej znajomości
tekstów Mieroszowskiego i listów Giedroycia z „Londyńczykiem”. Reszta jest
niewygodna, Giedroyc całe życie niezależny, z nikim słowem się nie pieścił,
zawsze mówił, co myśli, świętych krów nie uznawał, jeńców nie brał. To co pisał
o opozycji, Kościele, III RP, elitach, Polsce, Żydach… Ho ho! A w latach 90. jeszcze
wszyscy się na Redaktora snobowali. Kto nie czytał „Kultury” za komuny! Sam
Kwaśniewski przecież się zaczytywał…
*
* *
Daszyński,
jak żartowano, też znał Marksa wyłącznie ze swoich przemówień.
*
* *
Albo
taki Jaruzelski. Wśród trzech faktów ze swego życia, których – nim się faktami
stały – nie wymyśliłby nawet w najdziwniejszych snach, Jaruzelski wymienił
opublikowanie w 1998 roku tekstu na łamach… „Kultury”. Pozostałymi faktami było
spotkanie w 1996 roku z tysiącem amerykańskich oficerów w College’u Sztabu
Generalnego US Army oraz przejście na ty, „a następnie dowody życzliwości,
jakiej doznałem i doznaję – pisał generał – ze strony”… Adama Michnika.
*
* *
Ależ
nam się wszystko tu spięło klamerką ładną! I tu kropka – chciałoby się
powiedzieć. Ale my jednak skończymy inaczej. Komentując jedną z rozmów Michnika
z Jaruzelskim Gustaw Herling-Grudziński napisał o tym pierwszym: „skłonność do
pouczania i strofowania; wysokie wzloty patriotyzmu i niskie upadki
wulgarności; absolutna pewność siebie; rosnący z dnia na dzień egotyzm, niemal
chorobliwy w obecnym stadium. I oczywiście wszystko wie lepiej”.
*
* *
I
teraz dopiero kropka, a ja idę sobie na herbatkę podarowaną mi przez Osóbkę.
Komentarze
Prześlij komentarz